Opowiadania

Tu będą wstawiane opowiadania wysłane od was. ;):

Mandzio

Zaczęło brakować Mi zapasów mięsa, więc wraz z Irie   postanowiłam udać się na polowanie. Zaczynało robić się późno. Miałam   zamiar znaleźć byle jakie zwierzę, nawet królika i od razu udać się do   jaskini na noc. W końcu złapałam jakiś trop. Nie byłam pewna, do jakiego   zwierzęcia należało, gdyż był dość stary, ale jedno było pewne- było   ranne. Nie zaszło daleko. Po około dziesięciu minutach tropienia   usłyszałam szelesty zza krzaka, który rósł przede mną. To do niego   prowadził zapach, co potwierdzało jego położenie. Już miałam zaatakować,   gdy zobaczyłam widok który mną wstrząsnął. Za rośliną leżał poraniony   na nogach, zwinięty w kulkę cielak. Nie mogłam go zabić, chociaż to   skróciłoby jego cierpienie. Na mój widok zaczął przeraźliwie muczeć.   Wcięłam go na plecy i pobiegłam do jaskini. Irie magią zaleczyła mu   rany. Poszłam na skraj lasu nazbierać mchu na posłanie cielaka. Po   powrocie uścielałam posłanie i zaczęłam się zastanawiać, jak mu dać na   imię. W końcu z pomocą wróżki się zdecydowałam na imię Mandzio, co   oznacza w języku davoratia niewinny. Polowanie przełożyłam na jutro...









Kira

Był piękny, słoneczny dzień. Idealny na spacer. Przechadzając się po lesie zauważyłam dziwną, małą i drewnianą chatkę obrośniętą pnączami. Podeszłam do niej. Wyglądała na dosyć starą, ale dobrze zachowaną. Weszłam ostrożnie do środka a podłoga z trzaskiem się pode mną załamała. Na szczęście dół nie był głęboki. Przede mną ukazała się jaskinia. Gdzieniegdzie można było zauważyć kryształy, ale to nie one przykuły moją uwagę. Na ścianach groty były wyryte zaklęcia w języku wróżek! Czyżbym właśnie odkryła aktualną siedzibę tych stworzeń? A może po prostu kiedyś była tu ich siedziba? (Bo trzeba wam wiedzieć, że wróżki zmieniały swoje miejsce zamieszkania co półtora roku). Zaintrygowana tym widokiem ruszyłam przed siebie w głąb jaskini. I... Nie myliłam się!!! Ujrzałam mnóstwo małych domków z ciemnego drewna! Po środku widniał piękny, wysadzany szlachetnymi kamieniami zamek. Nad miasteczkiem latała około setka wróżek, każda była inna. Gdy mnie zobaczył szybko mnie otoczyły uradowane. Najwyraźniej mnie poznały. A ja dobrze zapamiętałam tylko jedną- Irie. Była co najmniej o 10 centymetrów większa niż inne, co świadczyło, że spełnia rolę królowej. Powiedziała wróżce obok coś po elficku. Po tej konwersacji Irie podała innej wróżce jakiś medalion i usiadła mi na plecach. Powiedziała, że oddała tamtej wróżce władzę, a ona sama będzie moją towarzyszką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz